LISTA MIESZKAŃCÓW POWIATU BRODNICKIEGO ZAMORDOWANYCH W RADZIECKICH OBOZACH KONCENTRACYJNYCH, ZABITYCH W CZASIE TRANSPORTU
Dodane przez Piotr dnia Marzec 20 2010 19:01:52
Natychmiast po tzw. "wyzwoleniu Brodnicy" przez Armię Czerwoną do swojej bandyckiej roboty przystąpiły formacje NKWD i zbrodniarze z radzieckiego kontrwywiadu SMIERSZ, wspomagani przez tabun polskich komunistów, którzy przybyli tu z okolic Rypina i szybko utworzyli formacje podległe Urzędowi Bezpieczeństwa Publicznego.
Przez pierwsze dni mieszkańcy Brodnicy przeżywali prawdziwe piekło. W mieście co chwila wybuchały pożary wzniecane przez - najczęściej pijanych - wyzwolicieli, wyrzucano ludzi z domów (to spotkało m.in. moją rodzinę) mnożyły się rabunki i inne gwałty. Jednocześnie przeprowadzano masowe aresztowania, czasem wręcz łapanki. Zatrzymanych (rzecz jasna w zdecydowanej większości były to aresztowania bez jasnej przyczyny) Polaków z tej części Pomorza koncentrowano w obozach przejściowych, a potem organizowano transport na zesłanie.
Trudno dziś ustalić ilu mieszkańców powiatu Brodnickiego (nie dotyczy mniejszości narodowych, np. Niemców) straciło życie w sowieckich łagrach. Parę lat temu szacowano, iż mogło to być około 800 osób do końca 1945 roku. Jedną ofiar bolszewickiego terroru jest mój wuj Celestyn Grążawski (brat ojca) urodzony 10 sierpnia 1924 r. Miał 20 lat, gdy wpadł w łapy Armii Czerwonej. Doskonale wiedzieli, że jest Polakiem. Nie wiemy jak i kiedy został zamęczony. W ciągu wielu powojennych lat Rodzina szukała go przez Czerwony Krzyż i inne organizacje - bezskutecznie. Ostatni ślad pochodzi z marca 1945 roku, z obozu Urupin pod Stalingradem od współtowarzysza niedoli Z. Winiarskiego z Brodnicy (ZW przeniesiono wówczas do innego łagru). Na Liście jest też kuzyn mojego ojca - Władysław Grążawski.
Nieżyjący już Stefan Bilski próbował ustalić nazwiska choćby części z nich. Tę listę, wzbogaconą o uzupełnienia także z moich badań - przedstawiam (pierwsze kilkadziesiąt nazwisk już tam jest, następnie będę umieszczał sukcesywnie) w ARTYKUŁACH/ DOKUMENT.

Na zdjęciu powyżej (z prawej) - tak wyglądało powiadomienie o śmierci skazanego w obozie u wyzwolicieli.